15 wrzesień 2016

Alimenty (z łac. alimentum – pokarm, od alere – karmić, żywić)

  • Katarzyna Tatar
458

Alimenty (złac.alimentum – pokarm, od alere – karmić, żywić) to obowiązkowe, regularne świadczenie, jakie rodzice są zobligowani zapewniać dziecku, które nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie.

Prawo polskie dopuszcza żeby alimenty miały formę nie tylko pieniędzy. W przypadku gdy środki te nie są dostarczane w naturze sąd ustala ich równowartość w pieniądzu. W praktyce więc, gdy mówi się o alimentach ma się na myśli konkretną kwotę pieniężną. Po pierwsze każdy rodzić powinien takie świadczenie wobec dziecka regulować dobrowolnie. Zapewnić mu środki utrzymania i wychowania. Rodzice mogą, a nawet powinni się więc porozumieć miedzy sobą w tym zakresie, zawrzeć umowę ustną lub na piśmie albo w formie aktu notarialnego.

Jeśli rodzice nie mogą się porozumieć co do wysokości świadczenia alimentacyjnego i sposobu jaki ma być spełniany mogą zawrzeć ugodę przed mediatorem i wystąpić o zatwierdzenie jej przez sąd. Sąd zatwierdza ugodę na posiedzeniu niejawnym (czyli bez udziału stron postepowania). Nie trzeba więc przychodzić do sądu i brać udziału w posiedzeniu. Koszty mediacji rodzice pokrywają sami. Pierwsze spotkanie to wydatek 60 zł, za każde następne płaci się 25 zł. Mediator ma prawo doliczyć swoje koszty tj.: dojazdy, wysyłka listów poleconych lub rozmów telefonicznych, zakup materiałów biurowych, wynajęcie sali, nie więcej jednak niż 50 zł za wynajem na jedno posiedzenie.
Gdy mediacja skończy się pomyślnie i rodzice zawrą ugodę, sąd z urzędu zwraca trzy czwarte opłaty od wniesienia pisma wszczynającego sprawę (np. pozwu). Ugoda przed mediatorem zatwierdzona przez sąd ma moc wyroku.

Jeśli, z jakiś powodów, rodzice nie są jednak w stanie się porozumieć konieczne jest przeprowadzenie sprawy sądowej. Sprawa o alimenty może toczyć się równolegle z inną sprawą (np. rozwodową), jak i samodzielnie. Warto wiedzieć, że o alimenty na dziecko może wystąpić żona/mąż nawetw trakcie trwania małżeństwa. Małżonkowie mają bowiem obowiązek dostarczać środków utrzymania dla zaspokojenia potrzeb rodziny. Z zasady właściwym do rozstrzygania spraw o alimenty jest sąd rejonowy. Powództwo wytacza się przed sąd pierwszej instancji, w którego okręgu pozwany zamieszkuje, choć można to zrobić także w miejscu zamieszkania osoby uprawnionej do pobierania świadczenia (dziecka).

Zwykle rodzic który zobligowany jest do płacenia alimentów uważa, że są one zbyt wysokie i że rodzic pod którego opieką znajduje się dziecko wydaje otrzymane alimenty na własne potrzeby, a nie na potrzeby dziecka. Warto wspomnieć w tym miejscu, że w Polsce w większości przypadków zasądzane są alimenty w wysokości około 500 zł – czyli tyle ile wynosiminimum egzystencjiwgInstytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Zastanówmy się więc nad kosztami utrzymania dziecka w Polsce. Zainteresowanym polecamy lekturęRaport Centrum im. A.Smitha: Koszty wychowania dzieci w Polsce 2015

Abyśmy mogli bowiem wystąpić o alimenty, pozwalające na zaspokojenie, w części obciążającej drugiego rodzica, podstawowych kosztów utrzymania małoletniego dziecka, musieliśmy przede wszystkim obliczyć średniomiesięczne koszty utrzymania naszego dziecka. W tym celu podzieliliśmy wydatki na dziecko, na kilka kategorii, przede wszystkim uwzględnialiśmy:
1. koszty edukacji ( szkoła, przedszkole, wyprawka szkolna, komitet rodzicielski, składki klasowe);
2. koszt zajęć dodatkowych ( np. angielski, basen);
3. wyżywienia;

4. odzieży/ obuwia;

5. zdrowie ( wizyty prywatne, dentysta, leki, witaminy, szczepienia, okulary, etc.);
6. środki higieniczne, środki czystości, kosmetyki;
7. potrzeby związane z rozrywką i rekreacją dziecka - hobby;
8. kieszonkowe;
9. wyjazdy wakacyjne/zimowiska;

10. książki, gry edukacyjne, zabawki;
11. udział dziecka w kosztach utrzymania domu/ mieszkania;
12. koszt dojazdu dziecka na zajęcia edukacyjne ( bilet miesięczny, paliwo);
13. inne niecykliczne wydatki (np. sprzęt sportowy, pościel, ręczniki, wyposażenie pokoju) w rozliczeniu średniomiesięcznym.

Dopiero uzyskując globalną sumę utrzymania dziecka, ustaliliśmy udział drugiego rodzica w tych kosztach, mając na uwadze jego możliwości zarobkowe i majątkowe, ale też zakres świadczeń w naturze oraz czas poświęcany opiece nad dzieckiem.  Ustalając możliwości zarobkowe braliśmy pod uwagę wykształcenie rodzica, stan zdrowia, przebieg dotychczasowego zatrudnienia. Warto zaznaczyć, że nawet jeżeli rodzice uzyskują podobne wynagrodzenie, mają podobne możliwości majątkowe, nie sposób obciążyć ich po połowie kosztami utrzymania dziecka, jeżeli to wyłącznie/ głównie jedno z nich sprawuje bezpośrednią opiekę nad dzieckiem, dbając o jego potrzeby, edukację, zdrowie, opiekując się w chorobie.
Wszystkie te okoliczności należy mieć na uwadze ustalając udział rodziców w kosztach utrzymania dziecka, i wygłaszając opinie na temat wygórowanej wysokości alimentów. Trzeba również pamiętać o dowodach które musieliśmy zebrać i przedstawić w sądzie rodzinnym. Łatwo jest wyliczyć, że koszt utrzymania 6-latka wynosi np. 4000 zł miesięcznie, ale konieczne jest jeszcze wykazanie tego fakturami, potwierdzeniami zapłaty, przelewami etc. Musimy solidnie się przygotować do każdej sprawy sądowej.

Mamy już wyrok wydany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej określający ile i w jaki sposób oraz w jakim terminie drugi rodzic powinien wypłacać świadczenie alimentacyjne naszym wspólnym dzieciom. Zasady są więc określone. Wszystko jasne, potwierdzone dokumentem państwowym. Niestety drugi rodzic oświadcza nam, że mimo tego płacić nie ma zamiaru bo… i tu pojawia się szereg różnych wymówek :

- na byłe dzieci płacił nie będę

- na Twoje tipsy, fryzjera nie mam zamiaru płacić

- chciałaś dziecko to teraz Twój problem nie mój

- jak mi znajdziesz pracę to może będę płacił/ła itp.

Czekamy … miesiąc … dwa… ale nasze dziecko przecież potrzebuje jeść codziennie… chciałoby jechać na wycieczkę szkolną… los chciał, że się rozchorowało i fortunę wydaliśmy na leki w aptece… żyjemy z jednej pensji , skromnej lub przeciętnej, mamy jedno, dwoje, troje czasami więcej pociech, na ich utrzymanie i wydatki z tym związane potrzebujemy pieniędzy, bo nic z nieba nam nie spada i wbrew twierdzeniom niektórych, nie jesteśmy uprzywilejowani. Pracujemy, czasami na dwa etaty, sami opiekujemy się i wychowujemy dzieci. Zastanawiamy się więc co możemy zrobić gdy nasza wypłata nie starcza na konieczne i niezbędne wydatki … Przeciez nasze dzieci maja też drugiego rodzica. Nie są sierotami. Dowiadujemy się, że z wyrokiem (zaopatrzonym wklauzule natychmiastowej wykonalności*) który już otrzymaliśmy z sądu możemy iść do komornika i złożyć wniosek o wszczęcie przez niego egzekucji z majątku dłużnika. Okazuje się jednak, że na wyroku Sąd zapomniał umieścić klauzulę i musimy poprosić o wyrok z formułką:…** Mijają kolejne tygodnie. Kiedy już sąd prześle nam wyrok z klauzula idziemy do Komornika złożyć wniosek o wszczęcie egzekucji. Musimy wypełnić formularz podać dane dłużnika , jego adres etc. Jeśli nie znamy adresu Komornik ma obowiązek przeprowadzić dochodzenie w celu jego ustalenia, a także ustalić miejsce pracy dłużnika i jego majątek. Okazuje się jednak, że pod adresem zameldowania ustalonym przez Komornika w bazieCentralnego Biura Ewidencji Ludności przy MSWiA dłużnik nie odbiera pism i że dłużnik tam nie mieszka. Nie wiadomo też gdzie pracuje, bo nie odprowadzane są od niego składki ZUS, ani żadne podatki, jak się okazało po wysłaniu zapytania doCentralnego Rejestru Ubezpieczonych ZUS przez Komornika. Nie jest też zarejestrowany w urzędzie pracy jako do rejestru jako poszukujący pracy albo jako bezrobotny. Czyli żyje powietrzem?! Przecież przychodzi i odwiedza dzieci, żyje i ma się dobrze, dzwoni do dzieci i mówi że właśnie wraca z pracy, na Facebooku umieszcza posty ze zdjęciami z wakacji, jeżdzi nowym samochodem, albo z nową żoną buduje dom. Dlaczego nie pomaga więc i nie łoży na utrzymanie własnych dzieci? Kiedy zadajecie mu to pytanie śmieje się Wam w twarz i mówi, że płacić nie będzie i że i tak mu nic nie zrobicie. Lepiej mieć przecież 3 tys niż 2 tys zł w kieszeni. Komornik rozkłada ręce, że nie może nic zrobić bo dłużnik oficjalnie nie ma majątku, oficjalnie nie pracuje, nie wykazuje dochodów nawet wiele lat, a żyje przecież i nie umarł z głodu. Jak to możliwe?! Może korzysta z zasiłku z opieki społecznej? Okazuje się, że nie. Latami utrzymuje go mamusia albo nowa żona. Latami pracodawca zatrudnia na czarno lub za najniżaszą krajową żeby Komornik nie miał co ściągnąć. Ten to ma dobrze… I kto tu jest uprzywilejowany? Szukacie kreatywnie rozwiązań dalej. Dowiadujecie się, że na podstawie Ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów możecie ubiegać się o alimenty na dziecko z Funduszu Alimentacyjnego. Jakież jest wasze zdziwienie kiedy okazuje się że przekraczacie kryterium dochodowe. Kryterium ustalone w 2008 r i nigdy nie zmienione, wynoszące 725 zł na osobę w rodzinie. Na pytanie co macie więc zrobić bo popadacie w długi i nie macie za co utrzymać własnych dzieci mimo że pracujecie, nieraz nawet na dwóch etatach. Pani w gminie odpowiada, że możecie złożyć wniosek o podjęcie działań wobec dłużnika alimentacyjnego. Gmina na wasz wniosek podejmuje działania, tzn. wysyła dłużnikowi wezwania, których on jednak nie odbier, bo pod adresem zameldowania nie przebywa. O postępowaniu w gminie niczego się nie dowiecie, bo nie jesteście stroną tego postępowania. Możecie szukać informacji u Komornika jeśli gmina łaskawie takowe prześle. Jeśli dłużnik Waszych dzieci nawet odbierze wezwania z gminy i zgłosi się na wywiad do gminy, oświadcza, że mamusia albo nowa żona go utrzymuje. Policja mająca na wniosek komornika obowiązek przeprowadzenia dochodzenia w celu ustalenia adresu zamieszkania odpisuje Komornikowi, że dochodzenie przeprowadzono ale nie doprowadziło ono do ustalenia miejsca zamieszkania dłużnika. Wpisanie zaś dłużnika do rejestru osób poszukiwanych jest niemożliwe ponieważ zabrania tegozarządzenie nr pf-670/11 Komendanta Głównego Policji z dnia 7 czerwca 2011 r. § 6 ust.3 okt 4. Zapoznając się z aktami sprawy na Policji dowiadujecie się jak wyglądało dochodzenie w celu ustalenia miejsca zamieszkania dłużnika. Policja odwiedziła Was oraz mamusie dłużnika gdzie oficjalnie jest on zameldowany. Mamusia dłużnika zeznała że niestety nie wie gdzie syn przebywa. Mimo że przesyła mu korespondencje i paczki o czym dobrze wiecie. Piszecie skarge na Komornika do Sądu Okręgowego, że nie potrafi ustalić adresu zamieszkania dłużnika. Sąd odpisuje że ustalenie miejsca zamieszkania dłużnika nie ma sensu bo dłużnika na sprawie o wyjawienie majątku zeznał że nie ma majątku. Nikogo nie intersuje że ma obowiązek utrzymywania na bieżąco własnych dzieci, że gmina mogłaby go skierować do prac interwencyjnych (gdyby takowe w ogóle organizowała). Składacie więc wniosek o wszczęcie dochodzenia przeciwko dłużnikowi jako uchylającemu się wg Was uporczywie od obowiązku łożenia na własne dzieci (art. 209KKUporczywa niealimentacja). W końcu dłużnik nie płaci już od wielu miesięcy, lat. Dług sięga 38 000 zł. Ukrywa swoje aktualne miejsca zamieszkania, mimo że jest zobowiązany je podac Komornikowi maksimum w ciągu 7 dni po jego zmianie. Policja odmawia jednak wszczęcia dochodzenia w sparwie, gdyż jej zdaniem dłużnik nie uchyla się uporczywie od alimentacji. Sami przecież zeznaliście naiwnie na Policji, trochę się podśmiewując, że tata dzieci przychodzi do nich w odwiedziny i przynosi im cukierki. Raz na jakiś czas kupi też drobny prezent na urodziny albo (albo a nie "i") dzień dziecka, zabierze na basen czy do kina. Pani policjantka mówi więc, że w jego zachowaniu nie ma znamienia uporczywości, czyli złej woli, złośliwości w nieutrzymywaniu własnych dzieci. Przeciez się stara. Poza tym przecież Wy macie stałe źródło dochodu, więc - dzieci nie są narażone na niezaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, bo Wy im je zaspokajacie. No i jeszcze dziadkowie, Wasi rodzice jak nie starcza do przysłowiowego pierwszego. Oczywiście zawsze możecie zażalić takie postanowienie policji o odmowie wszczęcia dochodzenia albo o jego umorzeniu. Ale okazuje się, że sąd podziela opinię Policji, i uznaje, że dłużnik przestępstwa nie popełnił. Może więc czuć się bezkarnie, kolejne miesiące i lata nie łożyć na utrzymanie własnych dzieci, bo rzeczywiście już nic nie możecie na drodze prawnej więcej zrobić. Jak wiadomo bezkarność zaś rodzi bezczelność. Dłużnik śmieje Wam się w twarz. Wykorzystaliście już wszystkie przewidziane prawem środki, by nakłonić ojca własnych dzieci do ich utrzymywania. A instytucje państwa polskiego, na które płacicie podatki rozkładaja ręce i twierdzą, że nic nie da się zrobić. Piszecie do Ministerstw Rodziny, Pracy i Spraw Społecznych (wcześniej nazywanego MPiPS) oraz do Ministerstwa Sprawiedliwości. W odpowiedzi otrzymujecie pisma, w których Ministertwa odsyłaja Was do przepisów, które już przecież zastosowaliście, a Wasze pismo odsyłają sobie jedni do drugich. Wasze dzieci nadal nie otrzymuja należnych im alimentów. Zadłużenie rośnie co miesią o 500-1000 zł. Mijają kolejne miesiące i lata...

* "Dnia ..... 20..... r. Sąd ..... w ..... / Referendarz sądowy w Sądzie ..... w ..... stwierdza, że niniejszy tytuł uprawnia do egzekucji w całości / w zakresie ..... oraz poleca wszystkim organom, urzędom oraz osobom, których to może dotyczyć, aby postanowienia tytułu niniejszego wykonały, a gdy o to prawnie będą wezwane, udzieliły pomocy."

 ** Stowarzyszenie Alimenty to nie prezenty nie udziela porad prawnych. Powyższy materiał stanowi jedynie opis sytuacji z jakimi muszą zmagać w codziennym życiu się samodzielni rodzice dzieci nie otrzymujących alimentów.